RSS
poniedziałek, 14 stycznia 2019

balwan

Nadeszła długo wyczekiwana przeze mnie zima. Gdy spojrzałam pewnego dnia przez okno, ujrzałam bardzo dużo śniegu. Ucieszyłam się ogromnie. Ubrałam się ciepło i wyszłam na dwór z moimi siostrami, aby nacieszyć się tą piękną zimową aurą.

Gdy byłyśmy już na dworze, nadal prószył śnieg, każdy płatek miał inny kształt. Mroźny wieczór sprawił, że śnieg cudownie skrzypiał pod butami.

Na początku ulepiłyśmy trzy kulki ze śniegu a, następnie nałożyłyśmy je na siebie i tak oto powstał wielki bałwan. Dodałyśmy mu marchewkowy nos oraz węgielkowe guziczki kubraczka. Bałwanek otrzymał także wełnianą czapeczkę oraz szalik. Nie zabrakło również długich rąk w postaci gałęzi.

Później zrobiłyśmy wielką bitwę na kulki śniegowe. Bardzo szybko ulepiłyśmy kule, a następnie rzucałyśmy nimi bez zastanowienia. Czasem udało się trafić nimi w przeciwnika, ale były momenty, w których się to nie udawało. Taka zabawa była fantastyczna.

Na koniec naszego wieczornego pobytu na dworze, robiłyśmy aniołki na śniegu. Udało mi się zrobić największego, moja siostra Zuzia zrobiła nieco mniejszego. Malutkiego aniołka śniegowego zrobiła najmłodsza siostra Ala.

Zmęczone, ale bardzo szczęśliwe wróciłyśmy na ciepłą herbatę i pyszną kolację do domu. Ciekawe kiedy uda nam się powtórzyć ten piękny dzień...

 

 

                                                                                                                              Hania Kozioł, kl IVb

 

 

 

Hanna Kozioł kl. IV B

 

20:27, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »

Cześć!

Jestem Radek i mam 11 lat. Bardzo lubię grać na komputerze, ale gdy jest ciepło wolę jeździć rowerem i przebywać na podwórku. Mieszkam na wsi i jest fajnie, tylko nie mam tu żadnych kolegów, z którymi mógłbym się spotykać. Ale gdy mam wolny czas, dzwonię do nich i gramy na komputerze.

Czasem przyjedzie do mnie mój kolega, który też ma na imię Radek. Gdy jest u mnie bawimy się świetnie. Ostatnio rzucaliśmy się śnieżkami i próbowaliśmy ulepić bałwana, ale niestety śnieg nie był za lepki i średnio się kleił. Po przyjściu do domu zaczęliśmy się rozbierać bo byliśmy cali mokrzy.

Gdy Radek odjechał po jakimś czasie zadzwoniłem do niego i graliśmy razem w grę. Kiedy już było późno poszedłem spać. Niedawno byłem z mamą w sklepie i zobaczyłem elektryczną hulajnogę. Pan ze sklepu dał mi się na niej przejechać i było fajnie. Kiedyś zbiorę wystarczającą ilość pieniędzy i na pewno sobie ją kupię.

I to tyle moich przygód i opowieści, mam nadzieję że się podobały. :)

 

Radek Krzywy, kl. 5a

 

19:42, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 stycznia 2019

 

 

Pewnego zimowego wieczoru Magdalenka odpoczywała w fotelu owinięta puszystym i ciepłym kocem. Nagle spostrzegła, że jej kotka Lilly gdzieś zniknęła. Szukała jej w każdym zakątku domu.

 

kotka

- Nie ma jej - powiedziała Magdalenka sama do siebie.

- Rodzice mają dyżur nocny i dopiero rano wrócą do domu - odpowiedziała znowu sama sobie, jakby ktoś oprócz niej był jeszcze w domu.

Raptem, Magdalenka usłyszała szuranie czyichś butów. Popatrzyła w stronę drzwi wejściowych.

- Chyba mi się coś przesłyszało - stwierdziła. Znowu usłyszała ten sam dźwięk. Po plecach przeszedł ją dreszcz. Wyszła z salonu i poszła w stronę drzwi wejściowych. Niespodziewanie zemdlała.

Obudziła się w ciemnym i wilgotnym pomieszczeniu. Rozejrzała się dookoła. Z oddali doszedł do niej głos mężczyzny.

- Jak to? Ten kot zniknął? Jak nie dowiesz się gdzie on jest to…, to…! - głos zamilkł.

Robert, patrz! - usłyszała drugi, nieco wyższy męski głos. Mężczyźni odwrócili się w stronę Magdalenki.

- Kim panowie są? - zapytała Magdalenka.

- Jestem Robert, wujek Robert. A ty to Magdalenka, tak?

- Tak, ale nie przypominam sobie żebym miałam wujka Roberta - odparła Magdalenka.

To natomiast jest mój współpracownik, Karol - odpowiedział wujek Robert nieco speszonym głosem.

- Czemu tutaj jestem? - dopytywała się Magdalenka.

- Twoi rodzice muszą zostać w pracy kilka dni, a nie ma kto się tobą zaopiekować. Przecież masz tylko jedenaście lat - odparł wujek.

- Czemu jesteś taka smutna? - zapytał się pan Karol.

- No, bo moja kotka Lilly gdzieś uciekła - odpowiedziała Magdalenka smutnym głosem.

Wujek Robert i pan Karol popatrzyli na siebie, jakby mieli coś wspólnego ze zniknięciem Lilly.

- Chyba wiem gdzie jest twój kot - powiedział nagle wujek Robert i zaprowadził Magdalenkę do pomieszczenia znajdującego się na końcu długiego korytarza. Gdy tylko tam weszła wujek zamknął drzwi na klucz. Dziewczynka została sama. Nagle usłyszała miauknięcie.

Lilly? To ty? – zapytała Magdalenka. Spuściła wzrok i ujrzała swoją kotkę. Podeszła do niej chcąc ją pogłaskać, jednak gdy tylko jej dotknęła, oczy Magdalenki się zamknęły.

Gdy je ponownie otworzyła, nie była już w ciemnym pomieszczeniu. Znajdowała się w swoim pokoju, dokładnie w tym samym fotelu co wcześniej, a Lilly leżała jej na kolanach.

To tylko sen! – wykrzyknęła Magdalenka, po czym wtuliła swoją twarz w miękkie futerko kotki.

 

Nina Ciszewska, kl. IV d

 

21:11, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »

 

Pewnego dnia w małej góralskiej chatce pewien Maciej powiedział:

-Tato, ja chcę wejść na Rysy! Tak jak dziadek!

-Jesteś jeszcze za mały - odpowiedział tata.

-Jestem już duży! Mam aż 10 lat! - krzyknął.

lawina

Zły na ojca pobiegł do szopy,k tóra znajdowała się za domem. Leżał tam ekwipunek wspinaczkowy dziadka, który pojechał na wakacje. Chłopiec zabrał wszystko i pobiegł do podnóża góry. Z książek wiedział jak obsługiwać wszystkie karabińczyki i co należy zabrać na wyprawę górską. Niestety poszedł najtrudniejszą trasą i z tego powodu z wielką trudnością udało mu się dotrzeć do najbliższego schroniska. Spotkał tam kolegę swojego taty - Pana Piotra, który powiedział:

-Co ty tu robisz młody chłopcze? - zapytał.

-Ja wchodzę na szczyt Rys! - odpowiedział z dumą.

-To bardzo niebezpieczne i nieodpowiedzialne, jesteś za mały na takie wspinaczki! Zabieram Cię z powrotem do domu!

Chłopiec był bardzo zły, ale wiedział, że nie dałby rady sam dotrzeć na szczyt. Nie miał doświadczenia i mogło się to dla niego źle skończyć. Wrócił do domu cały i zdrowy. Rodzice bardzo się o niego martwili i byli wdzięczni Piotrowi za ten dobry uczynek. Maciej często wspominał swoją przygodę, chociaż dostał karę i przez tydzień nie mógł korzystać z komputera.





Jakub Rybicki



 

 

21:07, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »

W mojej pracy będę się starał przedstawić co jest pozytywnego, a co negatywnego w grach komputerowych. Gry komputerowe czyli programy, przy których mamy wypocząć i odciąć się na moment od świata realnego. Programy mają również swoją negatywną stronę, ale o niej później.internet
Na początku chce powiedzieć, że gry to jedna z wielu form rozrywki dla młodzieży. Gry są stworzone głównie dla rozrywki, ale potrafią też wywołać emocje zarówno te pozytywne, jak i negatywne.
Teraz negatywy gier komputerowych, a jest ich wiele. Po pierwsze można stwierdzić, że gry mogą uzależniać. To prawie jak nałóg. Po prostu trudno się oderwać.

Po drugie jeśli dużo czasu siedzimy przed komputerem lub konsolą zaniedbujemy nasze obowiązki.

Po trzecie i ostatnie: długie siedzenie przed komputerem może spowodować ból głowy, pogorszenie wzroku i wiele, wiele innych.
Moim zdaniem trudno stwierdzić, czy granie w gry jest dobre ,czy złe. Fajnie jest mieć zajęcie w wolnym czasie , ale trzeba uważać żeby nie przesadzić. A przede wszystkim znać w tym umiar.

 

                                                                                                    Kacper Janowski, VIb

                                                                                                                  

 

 

 

20:50, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 stycznia 2019

Niemodlin, 25.12.2018 r.

 

Drogi Kosmitku z przyszłości!

Cześć! Jestem Hania i mam dziewięć lat. Chciałabym opowiedzieć Ci o tym, jak ja i moi przyjaciele spędzamy czas na naszej planecie zwanej Ziemią. Zapraszam Cię do przeczytania mojej opowieści.

Chodzę do IV klasy szkoły podstawowej. Nie wiem, czego Wy się uczycie (i czy w ogóle się uczycie), ale my mamy takie przedmioty, jak: polski (dlatego że mieszkamy w Polsce), matematyka, angielski, niemiecki, przyroda, plastyka, muzyka, technika, religia i historia. Oprócz tego, jest również lekcja wychowawcza, na której spotykamy się z wychowawcami. Najbardziej lubię: angielski, matematykę i przyrodę. A Ty, Kosmitku? Jaki przedmiot lubisz najbardziej?

Teraz streszczę Ci swój plan tygodnia. W poniedziałek mam siedem lekcji, więc kończę o 14:20. Potem idę na lekcje tańca współczesnego. Na zajęciach rozgrzewamy się, a potem ćwiczymy układ. Naprawdę bardzo lubię tańczyć! We wtorek mam pięć lekcji, kończę o 12:20. Po lekcjach idę na plastykę do domu kultury, a potem na zajęcia ze śpiewu. Śpiew jest moją wielką pasją, a najbardziej uwielbiam wykonywać utwory Michała Szpaka. Teraz środa. To mój ulubiony dzień, ponieważ mamy tylko cztery lekcje, do 11:25. Wracam do domu i czekam na moją babcię. Następnie przychodzi nauczyciel gry na gitarze. Dopiero zaczęłam uczyć się tej sztuki, ale rodzice mówią, że świetnie mi idzie. Nauczyłam się już grać kolędę „Pójdźmy wszyscy do stajenki”! Po lekcji gitary, wybieram się na dodatkową lekcję polskiego, podczas której wykonujemy zadania z ćwiczeń. Następnie, kolejny raz w tygodniu idę na tańce. Zawsze się wtedy cieszę. Czas na czwartek. Według mnie, to jest najgorszy dzień tygodnia. Mamy lekcje do późna, aż do 15:10! Jednak mimo to jadę na zajęcia z tenisa stołowego. Zdobyłam już dwa puchary, ale gram dalej. Tenis stołowy był i będzie moim zainteresowaniem. Piątek – weekendu początek. Tylko pięć lekcji. Już od 12:20 jestem dobrym humorze. W piątki czasem przychodzą do mnie przyjaciółki na nocowanie. Często oglądamy wtedy różne filmy lub seriale dla dzieci np. „Grinch” lub „Było sobie życie”. Bawimy się też klockami Lego Friends i oglądamy filmiki na YouTube. Bardzo to lubimy!

Kosmitku, chciałabym poznać Ciebie i Twoją planetę, jednak pewnie w przyszłości będę na to za stara. A szkoda. Ciekawi mnie to, jak żyjecie na swojej planecie i jak spędzacie swój czas. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to schować ten list w kapsule czasu, abyś Ty go znalazł i dowiedział się więcej o przeszłości, czyli mojej teraźniejszości.

Pozdrawiam,

                                                                                                                                                                             Hania

 

P.S. Co lubicie jeść? Zastanawia mnie to, jak wiele się zmieniło.

 

Hania Basowska, 4b

 

20:08, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »

Bardzo lubię czytać książki o przygodach dzieci w moim wieku. Książka, która skradła moje serce to seria książek o przygodach Duni. Książki te napisała szwedzka autorka Rose Lagercrantz .Do tej pory w Polsce ukazało się sześć tomów. Ostatni tom przeczytałam w jeden wieczór . Główna bohaterka Daniela zwana Dunią mieszka tylko z tatą ,ponieważ jej mama zmarła. Dunię poznajemy,gdy rozpoczyna naukę w klasie pierwszej. Pojawiają się nowi koledzy i koleżanki oraz poznaje swoją przyjaciółkę od serca Fridę.

Dunia jest szczęśliwa, choć ma gorsze dni, własne problemy,wypadki, kłótnie.

Pierwsza część kończy się smutno,ponieważ Dunia dowiaduje się,że jej najlepsza przyjaciółka Frida musi się wyprowadzić do innego miasta .

Jest to opowieść o przygodach, zwyczajnym życiu i o rzeczach, które wydarzają się każdemu z nas.

Ja już nie mogę się doczekać kolejnej części .

 

Z tej serii ukazały się kolejne tytuły:

"Moje szczęśliwe życie"

"Moje serce skacze z radości"

"Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa"

"Życie według Duni"

'Do zobaczenia następnym razem"

"Szczęśliwy ten kto dostanie Dunię"

Zuzanna Hatala k. lVb

19:59, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2019

 

 

christmascameearly

Źródło zdjęcia:

https://zaradnakobieta.pl/3818.choinka-sztuczna-czy-prawdziwa-wady-i-zalety

 

Do Świąt przygotowaliśmy się tydzień wcześniej. Zaczęliśmy od solidnych zakupów i porządków świątecznych. W tym roku Wigilia była u nas w domu.

Po zrobieniu zakupów i świątecznych porządków zabraliśmy się do pieczenia ciast, robienia uszek i pierogów. Mama z babcią zrobiły również różne rodzaje ryb smażonych, kulki rybne, krokiety i galarety z rybą. Jedno z ciast nazwały Shrek, ponieważ było prawie całe zielone.

Gdy mama była na zakupach kupiła mnóstwo śledzi i przyrządziła je w galarecie oleju i śmietanie. Jedna nazwała a’la Ada, ponieważ były przez nią wymyślone.

Dzień przed Wigilią ubraliśmy choinkę. Gwiazdę betlejemską zakładał mój najmłodszy brat Maciuś, ponieważ zgodnie z rodzinną tradycją to zadanie przypada najmłodszemu. Choinka była bardzo duża, ze świecącymi lampami choinkowym.

W wieczór wigilijny pojechaliśmy całą rodziną na pasterkę do Tułowic. Gdy wróciliśmy pod choinką czekała góra prezentów. Z niecierpliwoscią oczekiwaliśmy na gości, którymi byli: prababcia Wiktoria, babcia Teresa i Danuta, dziadek Jan i Bogusław, ciocia Dominika i Anna oraz Wojtek, Robert i Aradiusz.

Gdy wszyscy już zebrali się przy stole, tato przeczytał fragment Biblii, następnie odmówiliśmy modlitwy i podzieliliśmy się opłatkiem. Po tym, jak dojechała ciocia Aga z wujkiem Pawłem i małym Filipkiem – mogliśmy rozpakowywać prezenty. Ciocia Dominika, ja i moje rodzeństwo (Piotruś, Łucja i Maciuś) rozdawaliśmy prezenty. Następnie otwieraliśmy je w kolejności od najstarszego do najmłodszego. Była to dla nas wielka radość, a same prezenty były wspaniałe. Na wigilijnej kolacji był też obecny przyjaciel dziadka Janka – pan Rysiu.

Pierwszy i Drugi dzień świąt spędziliśmy wesoło i szczęśliwie w gronie rodzinnym. W Sylwestra trochę potańczyliśmy, pooglądaliśmy telewizję, a o 24:00 tato puszczał fajerwerki. Z balkonu widzieliśmy nawet sztuczne ognie z niemodlińskiego rynku.

Nowy Rok był pełen życzeń, wspomnień i niezapomnianych wrażeń!

 

                                                                                  Julia Grela, kl. IV d

21:58, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 listopada 2018

Umrę wieczorem, gdy księżyc rozświeci

główki nocnych dzieci.

Zaś porankiem wstanę,

gdy kwiat rozkwitnie,

gdy rzeka złotem zabłyśnie.

Z prochu powstanę i odetchnę

nowym powietrzem zmielonej kawy zaparzonej.

Już do pisania się biorę, patrzę

a tam wiersz pisany wierszem.

Już skończony?

To nie do wiary,

jakieś czary...

Zerkam na zegar,

a tam wieczór,

jakby dzień zaczarowany.

 

Bartek Wolak, kl. VIII c

 

 

00:05, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 listopada 2018
 
 
syrenka_kuba
 
Pomnik Syrenki znajduję się nad Wisłą w Warszawie, nieopodal Mostu Świętokrzyskiego.
Autorką rzeźby jest Ludwika Nitschowa, której wykonanie tego dzieła zajęło rok. Pomnik powstał z inicjatywy ówczesnego prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego,który to w 1939 r.dokonał jego odsłonięcia.
 
Syrenka odlana jest z brązu i mierzy wraz z cokołem 4,5 metra. Stoi na postumecie z piaskowca. Posąg przedstawia postać pół kobiety - pół ryby. Syrenka ma twarz wyrazistą, włosy upięte w kok, a na ogonie dużo małych łusek.
W lewej ręce trzyma tarczę, w prawej uniesiony nad głową miecz. Na tarczy widnieje orzeł w koronie oraz napis "Warszawa". Koło posągu jest niewielki plac z ławeczkami i latarniami. Pomnik podczas II wojny światowej jako jeden z nielicznych nie został zniszczony.
 
Uważam,że Syrenka jest symbolem walczącej Warszawy. Pomnik bardzo mi się podoba.Miałem okazję go zobaczyć,a nawet dotknąć. Moim zdaniem Syrenka warszawska jest tak piękna, jak cała nasza stolica.
 
 
                                                                                                         Jakub Otręba kl. Va
17:43, kreatywneteksty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6